Autobiografia, wersja kolejna – luty 2012

 – Zacznij  wreszcie pisać autobiografię,  kiedy historycy sztuki będą cię składować w Panteonie Sztuki, będą mieli mniej roboty    zaoszczędzisz im sporo czasu…

Słyszę to dość często od moich troskliwych spadkobierców.

– Tak, to jest argument!

Ale najpierw całą rodzinę, aby jakoś wygladała oddaję do lakiernika, bez tego wszelkie rysy, obtłuczenia i korozja az nadto są widoczne.

I tak powstaje słodka babunia, dziadzio jak anioł , nieskazitelna mamusia i bohaterski ojciec. Ciocie eleganckie intelektualistki każda po francusku i na fortepianie modlitwę dziewicy jak z nut….Wujkowie w pilotkach i wywatowanych na ramionach trenczach przy swoich sportowych samochodach albo prywatnych samolotach.

Pełni fantazji z  przygodami, które snują do późnej starości

A ja co tu robię?

A ja w siermiężnym peerelu usiłuję przetrwać na granicy schizofrenii.

 Między przedwojennym czerwonym kawiorem, szampanem pitym z kryształowych pucharków rozbijanych ścianę, a kaszanką zapakowaną w gazetę.

 Między generałem Hoja-Przeżdzieckim, który na koniu porwał babunię z dancingu i

 więził dotąd aż mu uległa  w we wrześniu 39, w drodze do Rumunii .

20 lat później w płaszczyku przerobionym z wojskowego szynela  i wełnianej chustce na głowie idę do szkoły, gdzie mogę z bliska obserwować paradujące po ścianie pluskwy.

Czasami bywam bardzo głodna.

<< Powrót na stronę główną