Mała biografia – styczeń 2017

Stary od lat nie używany, leży w tekturowym pudełku, pośród innych, niepotrzebnych drobiazgów. Kiedyś był dwa razy dłuższy, powleczony zieloną farbą, z czarną końcówką i białym paskiem. Teraz odrapany, poplamiony farbami z ledwo widocznym oznakowaniem miękkości i z niewyraźnym napisem firmowym. Niestety,  nie robi najlepszego wrażenia.

Kiedyś z młodzieńczą pasją, rysował co popadło: martwe natury, pejzaże z chmurami po horyzont, subtelne, koronkowe akty.

Skupiony od pierwszej kreski na czystej kartce, podejmował dalekie wyprawy w nieznane. Kładł głębokie cienie, tam gdzie nie dochodziło światło. Lubił kontrasty. Kiedy robił portrety, każdej twarzy dodawał coś wyjątkowego, coś niepowtarzalnego. Oblicze płaskie jak lodowisko, gdzie bezkarnie hulała nikczemność, patynował czymś w rodzaju uduchowienia. Puste oczy nadziewał światłem. Kobietom pod rzęsami misternie punktował skrawki tajemnicy. Mężczyznom smutek zamieniał w odwagę. Dzieci obdarzał cichym spojrzeniem aniołów.

I przyszedł taki, całkiem codzienny, letni ranek pachnący skoszoną trawą. On jak zwykle zbudził się na parapecie, obok gotowej do nowej przygody kartki. Ale zamiast postawić pierwszą , celną kreskę, kreślił pozbawione sensu linie. Sypał grafitowym pyłem Coraz bardzie rozedrgane gryzmoły tworzyły czarne dziury. Kolejne zranione kartki spadały na podłogę.  Coraz głębiej zapadał się w gęstą, lepką od złości gorycz. Przedzierał się między splątanymi uczuciami. Gdzieś na horyzoncie niewyraźnie majaczyło to czego potrzebował najbardziej.

A potrzebował wolności. Uwolnienia od uwodzenia, czarowania i oszukiwania, od tych którym trzeba było produkować lepsze, bardziej znośne światy. Chciał być wolny. Wolny od ocen, od uwag mizdrzących się wielbicieli i wiecznie niezadowolonych ignorantów. Chciał być poza wszystkim. Chciał być sam. W ciszy.

W spokoju…

I udało się!

Od lat nikt do niego nie zagląda. Nikt go nie pamięta. Jest ciemno.

W przyszłości, jeżeli komuś przyjdzie do głowy robienie porządków w starej szufladzie i znajdzie zakurzone pudełko, pewno nie zaglądając do środka, wyrzuci je na śmietnik.

 

 

<< Powrót na stronę główną